Nieznane powszechnie przyczynki z dziejów odległych 5b

  • Birbant 

Następnem polskiem wątkiem jest wielkie świętokradztwo, którego dokonało dwóch duchownych w celach politycznych. Nie byli to jacyś szeregowi duchowni, ale dwóch, w tem czasie wielkich dostojników na skalę europejską. Mowa o arcybiskupie krakowskim Zbigniewie Oleśnickim i biskupie wrocławskim, Konradzie IV. Ten pierwszy, jak powszechnie wiadomo, był w ciągłej opozycji do króla i całej swej karierze robił Jagielle w poprzek. Ale to już odrębna historia jest.

Prawdopodobnie o tem wszystkiem wiedział papież, ale poczciwego Marcina V zostawmy w spokoju. A co było tą profanacją? Tą profanacją było porwanie z Częstochowy obrazu Matki Boskiej Częstochowskiej. A dlaczego ci dwaj dostojnicy uknuli i zrealizowali ten haniebny czyn? @Antykwa wie, bo czytał Sapkowskiego.
Ale tym, co nie czytali jednej z najlepszych historycznych powieści, pragnę oznajmić, że dzisiejsza tęcza na podobiznach tej ikony, to zaledwie żarcik w porównaniu do tego, do czego posunęli się dwaj nadduszpasterze.

To był już czas w wojnach husyckich, że pożogą objęty został sąsiedni Czechom Śląsk, Bawaria, Turyngia i pobliskie im dzielnice niemieckie. Wszędzie tam husyci siali trwogę i zniszczenie oraz grozę. I w tem dziele, całkiem nieźle poczynali sobie, co poniektórzy rycerze polscy. Określając, co poniektórzy, to sobie tylko zażartowałem, bo wśród husytów było ich pełno wszędzie. Podnosili jeszcze bardziej, co prawda i tak niesamowite zdolności bojowe Sierotek, ale oni wszak katolikami sami będąc, a w szeregach czeskich walcząc, rżnęli katolików czeskich, śląskich i niemieckich, aż wióry leciały. Dlaczego? Łupy, proszę jak kogoś, łupy! To strona zwycięska je bierze, a nie przegrana. I tu, jakby upada stereotyp o wspaniałości naszej historii i szlachetności polskiego rycerstwa.

Król Jagiełło wiedział o tem doskonale, ale po cichu sprzyjał tem rycerzom, choć głośno potępiał i nawet edykta jakoweś oficjalne wydawał. Mniejsza o większość.

Na taką sytuację bardzo srożył się arcybiskup Oleśnicki i ubolewał nad tem Konrad IV.
To i wreszcie się wzięli i zmówili. Wiedząc, jakiem kultem w Polsce otacza się częstochowską ikonę, postanowili dokonań obrazoburczego czynu i upozorować sprawstwo husyckie. Ludzie kochane, to prawie się udało. W każdem razie obraz został zniszczony, Ale, jak jedna reklama powiada, prawie, czyni różnicę. To wszystko było trochę inaczej, jak u Sapkowskiego w powieści, ale różnice nieduże. Sprawa tego niegodnego spisku zaczęła upadać, zanim ją dokończono, o czym biorący udział pojęcia nie mieli. Otóż, całkiem przez przypadek na tajnem spotkaniu obu biskupów znalazł się pewien człowiek będący szpiegiem polskiego stronnictwa odzyskania Śląska. Podsłuchał rozmową dostojników i w te pędy do Krakowa. Jagiełło wiary temu dać nie chciał i umył ręce, ale uwierzyli inni i w te pędy zorganizowali kontrakcję. Nb,u Sapkowskiego to był główny bohater trylogii, ten szpion, znaczy się. Sorry za dygresję.

I było tak; kilku wynajętych polskich rycerzy i jeden Żmudzin, napadli o świcie na klasztor, gdzie nikt niczego złego się nie spodziewał, zabili kilku mnichów, zerwali obraz i udali się w kierunku Czech, by pod określonem obozowiskiem Czerwonych Kielichów, gdzie byli i polscy wojacy, podrzucić go. Obraz najpierw przełamali, zgodnie z biskupią instrukcją. Cwałowali,co koń wyskoczy około mili i zostali otoczeni. Z obrazem przy sobie. Mało tego, niezależnie od tych wydarzeń w polskie ręce wpadły 2 listy Konrada do Zbigniewa z opisem intrygi. W jaki sposób? Tego nie wiemy.

Ale wiemy co innego, Dwaj zapobiegliwi dostojnicy boży, zanim doszło do czynności w klasztorze częstochowskiem, już rozpuścili wieść, jaka to profanacja za sprawą husytów się stała. I to, naprawdę zadziałało. Na tę wieść, wielu Polaków w szeregach husyckich zaczęło je opuszczać, a są dane, że niektórzy z mieczami rzucili się na czeskich kumpli. Niezłe socjalno – psychologiczne zjawisko, co nie?

Co dalej? A co ma być? Typowo było dalej. Jagiełło, co prawda się wściekł, ale się uspokoił. Wykonawców nie ukarano i po krótkiem pobycie w lochach,spokojnie udali się na swe leża rodzinne, a sprawę w plotkę jakowąś obrócono, Skąd my to znamy?
Acha, obraz poszedł do renowacji i śladu po zniszczeniach nie było. Wrócił tam, skąd go zabrali i jest do dziś. Tylko lepiej zabezpieczony, jakby…

:face_with_head_bandage:

Proszę koleżeństwa, o próbie rozbioru Polski przez króla Zygmunta Luksemburskiego i Witolda Wielkiego Księcia Litwy w tem gorącem okresie, pisać już mnie się nie chce. Powinienem też wspomnieć, jakiego to głupa o imieniu Korybut, Jagiełło i Witold usiłowali wprowadzić na tron czeski, O wybaczenie upraszam pokornie. 

avatar
4096
  Subskrybuj  
Powiadom o